środa, 28 listopada 2012
Prolog
Pokazała je. Były ogromne, mieniły się każdym kolorem tęczy, choć trudno było to dostrzec, przez otaczający je blask. Musiałam zmrużyć oczy, aby cokolwiek zobaczyć. Mimo to byłem pewien, że to najpiękniejsza rzecz, jaką w życiu widziałem. Pióra były lekko nastroszone przy końcach. Jej oczy z najpiękniejszego błękitu, zmieniły się w kolor płynnego złota. W okół blasku, który otaczał jej osobę, widać było drobinki jakiegoś złotego pyłu. Jej skrzydła delikatnie uderzały w powietrze, rozwiewając jej lekko falowane, brązowe włosy. Uśmiechała się, a był to najpiękniejszy uśmiech, jaki w życiu widziałem. Idealnie pasował do jej pełnych, malinowych warg i delikatnych rys twarzy.
-Bad boy i Anioł. Podoba mi się.- Powiedziałem dość głośno i uśmiechnąłem się tajemniczo. Za to ona spoważniała, a uśmiech znikł z jej twarzy. Zrobiła się raczej... Smutna?
-Śmiertelnicy Anioły nie mogą być razem. Takie są zasady.- Szepnęła, smutnym głosem. Teraz byłem pewien, że to jej nie pasuje, tak samo, jak mi. Westchnąłem cicho.
-Jak już mówiłem, jestem bad boy'em, co znaczy, że nie trzymam się zasad.- Uśmiechnąłem się hytro, a następnie zbliżyłem się do niej i złączyłem nasze wargi.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz