sobota, 1 grudnia 2012

Podrozdział 2 - Niall


Jadłem jedno za drugim, nawet nie wiedząc, co to było. Białe i puszyste, w środku z pysznym nadzieniem. Nie mam bladego pojęcia, jaki to smak, ale... Po prostu niebo w gębie. Było małe, miało może 10cm długości i 5 szerokości. Denerwowała mnie ta sytuacja, więc jadłem jeszcze szybciej. Katherine tylko co chwilę przynosiła tacę z następnymi. Liam siedział po drugiej stronie beżowego stołu i patrzył gdzieś w przestrzeń. Chciałem dowiedzieć się, co on tu robi. W ogóle chciałem wszystko wiedzieć, a nikt nic nie mówił. Już zjadłem chyba 15 z nerwów. Mimo tego, że beżowe krzesło było wygodne, miałem wrażenie, że parzy mnie w dupę. Nie miałem ochoty siedzieć tu w ciszy, w jakimś wielkim, białym pomieszczeniu. Katherine wróciła, a ja wstałem. W buzi miałem jeszcze resztki Tego Czegoś, więc szybko przełknąłem.
-Powiesz mi wreszcie, o co tu chodzi?- Spytałem gniewnie. Nie miała już skrzydeł. Ubrana była w zwykłe, szare rurki, czarną bokserkę i białe converse. Jej oczy miały kolor błękitny. Teraz wyglądała, jak zwykła dziewczyna. Można taką spotkać na ulicy, choć... Nie. Była zbyt piękna.
-Ja opowiem Ci o Nefil'ach, ale to Liam o tym, co tu robi. Siadaj.- Powiedziała łagodnie. Wykonałem polecenie, a ona zrobiła to samo. Wzięła głęboki oddech i zaczęła mówić.
-Nefil to dziecko Anioła i Człowieka. Płynie w nim tyle samo Anielskiej krwi, co ludzkiej. Niektórzy mają nadprzyrodzone zdolności... Są bardzo szybcy, lub niewidzialni, a inni... Mają skrzydła. - Uśmiechnęła się do mnie promiennie. Nie wiem, co tu było fajnego. Nie miałem żadnego talentu.
-To znaczy, że moim talentem jest jedzenie?- Powiedziałem oschle. Oczywiście był to sarkazm.
-Wątpię, ale wydaje mi się, że jakiś nadzwyczajny talent masz. Nie chodzi o śpiewanie.- Odpowiedziała spokojnie, a uśmiech nadal nie schodził z jej twarzy.
-Oprócz śpiewania i wciągania w siebie nadzwyczajnej ilości jedzenia, nie mam nic.- Powiedziałem cicho. Specjalnie zaakcentowałem tamto słowo. Anielica westchnęła.
-Dlatego tu jesteś i ja tu jestem. Oboje będziemy szukać Twojego talentu, Niall.- Uśmiechnęła się jeszcze szerzej. Nagle mnie olśniło.
-Czekaj! To mój ojciec jest Aniołem?- Spytałem, a moje źrenice mimowolnie się rozszerzyły.
-Był, gdy poznał Twoją matkę. Zakochał się w niej i poprosił Pana, aby sprawił go człowiekiem. Karą było to, że nie pamiętał tego, iż był Aniołem, więc nie mógł Ci powiedzieć.- Wyszeptała smutno. To takie... Dziwne uczucie wiedzieć, że mój ojciec był Aniołem... Nie wiem dlaczego, ale wierzyłem w każde jej słowo. Czułem, że to prawda. Odwróciłem się w stronę przyjaciela.
-Liam? A co TY tu robisz?- Chłopak wreszcie na mnie spojrzał. Jego wzrok był pusty i smutny, a na twarzy malował się ból. Chciałem podejść i go przytulić, ale coś jakby przykleiło mnie do krzesła.
-Jestem Upadłym Aniołem.- Szepnął, łamiącym się głosem. Nie wiedziałem, co mam o tym sądzić. Z jednej strony chciałem go przytulić, a z drugiej mu przywalić, że nic nam nie powiedział. Choć przecież, kto by mu uwierzył ?

+ Gdyby ktoś zostawił komentarz... Proszę. To bardzo wiele znaczy. Chciałabym wiedzieć czy te "podrozdziały" się podobają i czy nadal je pisać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz