sobota, 15 grudnia 2012

Podrozdział Niall 5


Zayn wczoraj wyszedł i nie wrócił. Kathy tylko mnie przytulała... Znów moja wina. Chciałem mu powiedzieć, ona nie pozwoliła, ja się rozkleiłem, ona przytuliła. Bez sensu. Wszystko nie ma sensu. Jestem kretynem. No, ale mamy pewność, że Zayn coś do niej czuje. To mnie pocieszało. Dzwoniłem do niego chyba z 1000 razy, ale nic. Napisał tylko SMS-a, że jest u Harry'ego i Lou, że nie wróci na noc, bo jest bardzo zmęczony. Nie odpisałem, bo nie miałem bladego pojęcia, co miałbym napisać. Siedziałem przed telewizorem. Gapiłem się w jego czarny ekran, ale widziałem kolorowe sceny. Jak?
Śliczna blondynka. Włosy były jasne i piękne... Złote? Uśmiechała się delikatnie. Miała duże, fiołkowe oczy. Nigdy nie widziałem kogoś z takimi oczami. Roześmiana twarz. Wiatr lekko poruszał jej zwiewną, biała sukienką i włosami. Patrzyła na coś, ale nie mogłem dostrzec na co. Kim była? Zaczęła powoli iść po zielonej trawie. Miała bose stopy. Słońce idealnie oświetlało jej bladą cerę i różane policzki. Zmierzała w stronę lasu. Po co? Tam było ciemno, wilgotno i zimno. Uśmiech powoli znikał, a zastępował go smutek i zdumienie. Z lasu wyłonił się chłopak. Niestety, ale nie widziałem jego twarzy, przez oślepiającą gwiazdę. Dziewczyna zaczęła biec i rzuciła się na niego ze szlochem. Płakała, ale chyba ze szczęścia. Tuliła go do siebie, jakby od tego miało zależeć ich istnienie. Słone krople szybko spływały po jej twarzy, a na ich miejscu znajdowały się nowe, świeższe. Pocałowała go. W swoim sercu poczułem ukłucie, a wargi delikatnie zamrowiły. Dopiero teraz zdałem sobie sprawę, że moje serce przyśpieszyło rytm, a oddech stał się płytszy. Całowała go z pełnym oddaniem. Po chwili odsunęła się od niego i spojrzała mu głęboko w oczy.
-Już nigdy więcej nie odchodź.- Szepnęła, wtulając się w jego tors. Wtedy zobaczyłem jego uśmiechniętą twarz. Nie, poprawka. MOJĄ TWARZ.
Obraz znikł. Nie wiedziałem, co mam o tym myśleć. Siedziałem jak wryty i gapiłem się w czarny ekran.
-KATHERINE!- Wydarłem się. Nie było jej tu, ale może usłyszy. Bałem się, tylko nie wiedziałem czego. Co to do cholery było? Zacząłem kołysać się w przód i w tył. Boże, Boże, Boże. Czułem, jak ta scena wypala miejsce w moje głowie.
-Jestem- Usłyszałem jej głos przy uchu, przez co się wzdrygnąłem. Przytuliła mnie. Ostatnio była moją najlepszą przyjaciółką. Opowiedziałem jej o wszystkim, a ona słuchała z nieodgadnionym wyrazem twarzy. Chyba była zdumiona. Czułem się dziwnie, bo nie byłem pewien, czy to stało się naprawdę. Ona nadal trzymała mnie w ramionach, ale czułem... Potrzebowałem uścisku kogoś innego. Tej dziewczyny? Nawet nie wiem, czy istnieje.
-Chyba odkryłeś swój talent.- Uśmiechnęła się uroczo. Talent? Nie widzę tutaj nic związanego z talentem. Czułem się dziwnie, a w moim gardle znalazła się wielka gula.
-Nie przejmuj się.- Szepnęła. - Pomogę Ci. Od tego ma się przyjaciół.

+ ON MIAŁ BYĆ MIĘDZY "WSZYSTKO MNIE DENERWUJE" A "WAGA" SORYY! Przepraszam, że nie pisałam. Ostatnio mam wiele problemów...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz