-Dobra. Teraz wyjaśnij mi, o co chodzi
z tą całą „wagą”- Nakazałem, gdy tylko Zayn zasnął.
Wyglądał tak słodko. Pasowali do siebie, jakby stworzeni byli
tylko po to, by być razem. Miał delikatnie zaczerwienione policzki
od mrozu, ale trudno to było zobaczyć, przez jego karnację.
Wszyscy mówią, że to ja jestem ten najsłodszy, ale gdyby
zobaczyli śpiącego Malik'a... Widok, na który serce mięknie.
Katherine dała mu całusa w czoło, po czym wyplątała się z jego
objęć. Usiadła naprzeciw mnie i spojrzała na mnie poważnie.
-To najdłuższa i najmroczniejsza
historia Aniołów.- Szepnęła. W jej oczach widziałem strach i
ból. Chciałem ją przytulić, czując bijący od niej niepokój.
To, czego chciałem się dowiedzieć, musiało być dla niej
straszne. Tylko dlaczego? I co z tym wspólnego ma mój przyjaciel?
Patrzyłem na nią wyczekująco, ale byłem lekko zmieszany. Znów
nic nie rozumiem. Zresztą... I tak wiem więcej, niż on. W tej
całej sytuacji nasz „bad boy” wydaje się najbardziej bezbronną
osobą.
-Nie myśl, że on nie ma na nic
wpływu. Tutaj on jest tą wagą, kluczem i rozwiązaniem. Nazywaj to
jak chcesz.
-Opowiedz mi tą historię.- Poprosiłem
cicho. W jej oczach widziałem łzy, ale zamrugała kilkakrotnie, a
one zniknęły bezpowrotnie.
-To historia, którą zapoczątkował
Upadek. Od tamtego momentu, w którym Lucyfer sprzeciwił się Bogu,
tworzył armię, która będzie walczyć w tej Wojnie. Anioły, które
walczyć będą w imię Boga i demony, które służą tylko
Szatanowi.- Wzięła głęboki wdech. Kiedyś pomyślałbym, że ktoś
opowiada mi bajkę, ale po ostatnich wydarzeniach... Nic mnie nie
zdziwi. Będąc w niebiosach, Kathy poznała mnie z Hayley –
dziewczyną z mojej wizji. Bo to, co wtedy widziałem, tak wyraźnie,
jakbym oglądał film w HD, było wizją przyszłości. Oczywiście,
wszystko zależy od wyborów jakich dokonam. I taki właśnie jest
mój dar. Potrafię (na podstawie wyborów) przewidzieć to, co się
stanie. Katherine kontynuowała.
-Demony nie atakują tylko dla tego, że
jest równowaga. WAGA od tego, że ona przeważy nasze losy. Zayn ma
być tym, który sprawi, że sprzeciwię się Bogu. On doprowadzi do
mojego upadku i wtedy rozstrzygną się losy świata.- Po ostatnich
słowach jej policzki były mokre. Czyli... Mój żołądek
zwariował. Za dużo, jak na jeden dzień.
-Liam wie o tym?- Spytałem cicho, a
ona w odpowiedzi pokiwała tylko głową. Dlaczego on jest taki
spokojny? Wie o wszystkim, a zachowuje się jakby... No właśnie.
Jakby nic się nie stało, bo przecież on nie wybrał strony. Jakby
jego to nie dotyczyło. Tylko, do cholery, to dotyczy każdą
najmniejszą mrówkę na tym świecie. Ich wojna może nas wszystkich
zabić.
-Od początku upadku rodziła się
Waga. Nie udawało się im doprowadzić do upadku, ale teraz jest
inaczej. Ta Waga zwiastowana była od samego początku. Tej ma się
udać.- Szlochała, ale mimo to nie pozwoliła mi się przytulić.
Czułem ból w klatce piersiowej. Oni się kochają. Ta miłość
jest... Prawdziwa. Delikatnie otarłem jej policzki i wtedy to
zobaczyłem. Ich. Razem, kochających się, szczęśliwych. Tylko
jakiego wyboru to dotyczy? I czy ten właśnie wybór nie zabije nas
wszystkich?
+ I to jest podrozdział do rozdziału waga. Uf. xd
+ I to jest podrozdział do rozdziału waga. Uf. xd
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz